Bułgaria z dziećmi w 3 tygodnie i 4392 kilometry jak zwykle niezapomnianej przygody, czyli podsumowanie naszej corocznej wakacyjnej wyprawy. Tradycyjnie zabraliśmy namiot i ruszyliśmy przed siebie, mając jedynie orientacyjny plan. Dzieci rosną jak na drożdżach, coraz łatwiej przychodzi organizacja wyprawowego dnia, na coraz dłuższe wędrówki możemy wyruszyć. Jakie przygody udało nam się tym razem przeżyć? Do jakich bułgarskich perełek dotrzeć? Zapraszamy do podsumowania i kolejnych wpisów, w których bardziej szczegółowo opiszemy odwiedzone miejsca.
Dojazd do Bułgarii
Dojazd od Bułgarii zajął nam 3 dni. Trasy dojazdowe prowadzą w pierwszej kolejności przez Słowację i Węgry. Właśnie na Węgrzech, w Hajduszoboszlo, postanowiliśmy zatrzymać się na pierwszy nocleg.
W Hajduszoboszlo znajduje się duży kompleks basenów termalnych. Opłata za kemping zawiera wstęp na baseny, również w dniu wyjazdu. Dzięki temu, opłacając jeden nocleg, mogliśmy pomoczyć się w basenach zarówno w dniu przyjazdu, jak i tuż przed wyruszeniem w dalszą drogę.
Baseny otwarte są do godz. 19:00. Warto wyjechać odpowiednio wcześnie i sprawdzić, czy na trasie Waszego przejazdu nie odbywa się akurat Tour de Pologno. My oczywiście już na wstępie zaliczyliśmy przygody. Na podhalańskich drogach szukaliśmy zasięgu, by sprawdzić, jak dokładnie przebiega trasa wyścigu i czy jest szansa ominąć zamknięte odcinki dróg. Ostatecznie udało nam się dotrzeć do Hajduszoboszlo tak, by jeszcze przez około godzinę zakosztować wodnych zabaw.
Z Węgier, by dotrzeć do Bułgarii, można wybrać drogę przez Rumunię lub Serbię w zależności, w którym miejscu chcecie rozpocząć zwiedzanie kraju. My zdecydowaliśmy się na przejazd przez Rumunię. Jeszcze rok wcześniej podczas przekraczania granicy węgiersko-rumuńskiej miała miejsce kontrola paszportowa, natomiast od 1 stycznia 2025 Rumunia weszła do strefy Schengen, więc teraz przejazd przebiega szybko i bezproblemowo. Podobnie sytuacja wygląda podczas przekraczania granicy rumuńsko-bułgarskiej. Tu należy jedynie pamiętać, że zdecydowana większość granicy rumuńsko-bułgarskiej przebiega wzdłuż Dunaju, który można przekroczyć jedynie przez dwa mosty lub w kilku innych miejscach – promem. Jedna i druga opcja jest płatna.
Bełogradczik i ciąg dalszy drogowych przygód
Bułgaria przywitała nas czterdziestostopniowymi upałami. Pierwszą atrakcją, którą zwiedziliśmy, był Bełogradczik. W jego okolice dotarliśmy w trzecim dniu podróży, po tym jak przekroczyliśmy Dunaj i granice rumuńsko-bułgarską w miejscowości Calafat. Bełogradczik skrywa piękne formacje skalne oraz twierdzę zlokalizowaną na jednej z nich.

Na kempingu Madona Inn / Han – Madonna zatrzymaliśmy się tylko na dwie noce i ruszyliśmy dalej na podbój bułgarskich dróg. Oczywiście nie obyło się bez kolejnych przygód, jak szerszenie, które licznie odwiedzały kemping. Konfrontacja natomiast z bułgarskimi drogami zakończyła się wizytą u mechanika. A wszystko dlatego, że w drodze na kolejny kemping postanowiliśmy odwiedzić kolejną atrakcję Bułgarii – Jaskinię Prohodna. Droga dojazdowa była fatalna, ale jak się okazało podczas kolejnych dni naszej bułgarskiej podróży – nie tylko w tej okolicy.
Długi weekend po bułgarsku i diagnoza naszego samochodu
Pierwszą większą bazę wypadową zorganizowaliśmy w okolicach miasta Trojan, na kempingu „Oreite” w miejscowości Cherni Osam. Pobyt w tych okolicach rozpoczęliśmy od… poszukiwania mechanika, co okazało się niełatwym zadaniem. Był 14 sierpnia, czwartek – któż by się spodziewał, że Bułgarzy rozpoczną długi weekend (bo tak jak i w Polsce 15 sierpnia mają święto) dzień wcześniej. Pierwszy warsztat – pracowała tylko myjnia i biuro, drugi – „zapraszamy w poniedziałek 18.08” informowała kartka na zamkniętej na cztery spusty bramie, trzeci – brak wolnego kanału czy podnośnika, a bez nich mechanik nie widział, co się zepsuło. Dopiero w czwartym udało nam się wjechać na kanał. Diagnoza – uszkodzony element zawieszenia, roboty na minimum pół dnia, można dalej jeździć, będzie się tłukło, jeździć ostrożnie, omijać dziury (ta… na bułgarskich drogach).
Kilka telefonicznych konsultacji, dodatkowa konsultacja z mechanikiem – znajomym właściciela kempingu i zapadła decyzja: kontynuujemy podróż, uważamy, gdzie się da, no i się tłuczemy na dziurach.
Wędrówki po Starej Płaninie
Zatem ruszyliśmy na kolejne wycieczki – wędrówki po Starej Płaninie. Dwukrotnie wyjechaliśmy na przełęcz Trojańską (Beklemeto) i ruszyliśmy na treking, raz w kierunku wschodnim, drugiego dnia – zachodnim. Dotarliśmy na szczyt Kozja Stena oraz do schroniska Orle Gniazdo.

Nasz kemping zlokalizowany był w dolinie, w której znajduje się jedne z ważniejszych bułgarskich monastyrów – Monastyr Trojański (trzeci co do wielkości). W prawosławiu, które jest główną religią Bułgarii, podobnie jak w katolicyzmie 15 sierpnia przypada święto i jest to jedno z ważniejszych świąt. W klasztorze Trojańskim już od czwartku 14 sierpnia odbywały się uroczystości, a my musieliśmy jeździć objazdami. Dlatego zwiedzanie zostawiliśmy sobie na sam koniec pobytu w tej okolicy, choć i wtedy jeszcze sporo pielgrzymów odwiedzało to miejsce, a do głównej cerkwi nie udało nam się wejść.
Nad Morzem Czarnym
Ze Starej Płaniny ruszyliśmy nad Morze Czarne. Drogę wybraliśmy przez przełęcz Szipka i położone nieopodal niej wzniesieni Buzłudża, na którym znajduje się intrygujący budynek przypominający UFO. Jest to Pomnik Komunistycznej Partii Bułgarii.

Kilka kolejnych dni spędziliśmy nad morzem, w okolicy miejscowości Sozopol. Odwiedziliśmy więc sam Sozopol, ale również udaliśmy się na wycieczkę do wpisanego na listę UNESCO miasteczka Nesebyr. Nie podajemy namiarów na kemping, właściwie w tej okolicy nie ma żadnego wartego zatrzymania się. 🙁

Góry Riła
Ostatnią, najdłuższą bazę wypadową mieliśmy w miejscowości Sapareva Banya, w której znajduje się najgorętsze źródło w Europie, a nawet gejzer – jedyny na Półwyspie Bałkańskim. Prawie codziennie mogliśmy zażywać kąpieli w basenach termalnych, które znajdowały się na terenie rewelacyjnego kempingu 7 lakse.

Saparava Banya leży u podnóża gór Riła. Ruszyliśmy zatem na górskie wędrówki. Dzięki kolejce krzesełkowej mogliśmy odwiedzić piękną dolinę 7 Jezior Rilskich, natomiast kolejką gondolową wjechaliśmy na wysokość 2300 m n.p.m., by spróbować zdobyć najwyższy szczyt Bułgarii – Musałę. Ponadto zawędrowaliśmy do najwyższego rilskiego wodospadu – Skakavica.

W górach Riła znajduje się również najważniejszy i najpiękniejszy bułgarski monastyr – wpisany na listę UNESCO Monastyr Rilski. W drodze powrotnej na kemping zatrzymaliśmy się jeszcze na spacer po rezerwacie Piramidy Stombskie, który oświetlony zachodzącym słońcem zrobił na nas niesamowite wrażenie.

Lokalizacja ostatniego kempingu pozwoliłam nam również zorganizować wypad do stolicy Bułgarii – Sofii.


Powrót
Nadszedł czas powrotu. Jeszcze przed wyjazdem zdążyliśmy ostatni raz pomoczyć się choć chwilę w basenach i ruszyliśmy w drogę powrotną. Podróż znów podzieliliśmy na trzy dni. Wybraliśmy tym razem trasę przez Serbię. Na granicy należy liczyć się z kontrolą paszportową i celną (kraj nie należy do Unii Europejskiej). Przekroczenie przejścia granicznego rumuńsko-serbskiego Kalotina–Gradinje zajęło nam ponad godzinę. Kolejnego dnia, za radą Polaków spotkanych na kempingu pod Bełogradczikiem, wybraliśmy niewielkie przejście graniczne serbsko-węgierskie w miejscowości Kelebija. To był dobry wybór – odprawa przebiegła bardzo sprawnie.
Przedostatni nocleg w naszej podróży mieliśmy w serbskim miasteczku Smederevo. Po kilku godzinach siedzenia w samochodzie zafundowaliśmy naszym małym fanom fortec i zamków spacer do znajdującej się w tej miejscowości olbrzymiej twierdzy.
Bułgaria z dziećmi – podsumowanie
Podczas trzech tygodni wyprawy przejechaliśmy 4392 kilometry. Bułgarskie drogi nie były dla nas łaskawe – liczne dziury i brak oznaczeń informujących o nich. Mimo tego przeżyliśmy wiele przygód i odwiedziliśmy sporo ciekawych i pięknych miejsc. Bułgaria urzekła nas nie morzem, które w większość przyciąga tłumy turystów z Polski, ale przede wszystkim górami. Jeśli zastanawiasz się, czy warto – nie zwlekaj, tylko planuje swoją podróż. Zerknij do naszych bułgarskich wpisów, które mamy nadzieję, będą pomocne w planowaniu Twoich wyjazdów.
[…] wyskoczyć do niego, będąc na wybrzeżu, nawet na całodniową wycieczkę. Ale jeśli planujecie podróżować po Bułgarii samochodem, koniecznie uwzględnijcie w swoim programie to niesamowite […]