Pokazuje: 1 - 10 of 10 WYNIKÓW
palma
Świat Z pamiętnika Taty

Politechnika prosta droga do…. domu

„…droga do domu” to część dłuższej opowieści. Jeśli trafiłeś tu pierwszy raz i chciałbyś wiedzieć jak zaczęła się ta historia, wskakuj tutaj. W każdej podróży nawet tej najdalszej i najdłuższej przychodzi moment, że trzeba wracać do domu. Tym właśnie różni się podróż od włóczęgi, której końca zwykle nie widać. Z podróży jest dokąd i po …

Paryż
Świat Z pamiętnika Taty

W Paryżu, tym nad Sekwaną

„Paryż” to część dłuższej opowieści. Jeśli trafiłeś tu pierwszy raz i chciałbyś wiedzieć jak zaczęła się ta historia, wskakuj tutaj. Paryż stolica wszystkiego! Całymi dniami możesz spacerować łacińskimi uliczkami, spaść z Montmartre, przeturlać się przez dzielnice czerwonych latarni, by walnąć w Moulin Rouge. Miasto moloch, które przyciąga swą starówką, łechta historią, a z drugiej strony …

Ocean
Świat Z pamiętnika Taty

Łocean

„Ocean” to część dłuższej opowieści. Jeśli trafiłeś tu pierwszy raz i chciałbyś wiedzieć jak zaczęła się ta historia, wskakuj tutaj. W końcu ocean. Po ponad dwóch tygodniach podróży stanęliśmy nad brzegiem kontynentu w niewielkiej miejscowości Hossegor, którą poleciły nam dzieci kwiaty z ostatniego stopa. I jak te żółwie, które wykluwają się na plaży i gnają …

Most w Awinion
Świat Z pamiętnika Taty

Gdzieś w Awinionie, przy ciepłym Vifonie

„Gdzieś w Awinion…” to część dłuższej opowieści. Jeśli trafiłeś tu pierwszy raz i chciałbyś wiedzieć jak zaczęła się ta historia, wskakuj tutaj. Słynny Awinion, słynny most w Awinion – nie wiadomo co bardziej słynne: miasto czy most? Nie planowaliśmy tam być, ale tak się złożyło, że byliśmy na tyle blisko, że nie wypadało nam nie …

Marsylia
Świat Z pamiętnika Taty

Marsylia, czyli gdzie ja k… jestem i nocleg na komisariacie

„Marsylia…” to część dłuższej opowieści. Jeśli trafiłeś tu pierwszy raz i chciałbyś wiedzieć jak zaczęła się ta historia, wskakuj tutaj. W słonecznym Saint Tropez czas upływał błogo, można byłoby tam spędzić całe lato, ale duch przygody wzywał nas do drogi. A gdzie? Na zachód, nad ocean albo w Pireneje. A, jak? Pojedziemy południem, wybrzeżem to …

Lazurowe wybrzeże
Świat Z pamiętnika Taty

Żandarm z Saint Tropez i Lazurowe Wybrzeże

„Żandarm z Saint Tropez…” to część dłuższej opowieści. Jeśli trafiłeś tu pierwszy raz i chciałbyś wiedzieć jak zaczęła się ta historia, wskakuj tutaj. Chyba każdy przynajmniej raz oglądał serię filmów o przygodach zabawnego żandarma z Saint Tropez z Louisem de Funesem w roli głównej. Jeśli ktoś nie widział, to gorąco polecam dopisać pozycję do rodzinnego …

Grenoble
Świat Z pamiętnika Taty

Pozytywnie każdego dnia, czyli Grenoble bez aplikacji

„Grenoble bez aplikacji” to część dłuższej opowieści. Jeśli trafiłeś tu pierwszy raz i chciałbyś wiedzieć jak zaczęła się ta historia, wskakuj tutaj. Rankiem okazało się, że jesteśmy gdzieś na obwodnicy stolicy mody ę… i ą… Mediolanu, o którym marzy każda modelka. Wszędzie skutery, mnóstwo skuterów, a na skuterach goście w garniturach i tylko krawaty im …

francja stopem - cz3
Świat Z pamiętnika Taty

Konstatinos, czyli stereotypowy stop

„Konstatinos, czyli stereotypowy stop” to część dłuższej opowieści, nie tylko we Włoszech. Jeśli trafiłeś tu pierwszy raz i chciałbyś wiedzieć jak zaczęła się ta historia, wskakuj tutaj. Pierwotnie myśleliśmy, żeby do Francji jechać dalej przez Niemcy albo przez Szwajcarię… To pojechaliśmy przez słoneczną Italię i trzeci dzień wyprawy skończyliśmy w Mediolanie. I jak to ze …

Autostopem z Polski do Francji, przez Niemcy
Świat Z pamiętnika Taty

Rysiek z Polski

„Rysiek z Polski” to część dłuższej opowieści. Jeśli trafiłeś tu pierwszy raz i chciałbyś wiedzieć jak zaczęła się ta historia, wskakuj tutaj. Polacy są wszędzie Z Pragi wywiózł nas Josef, złapany wprost na przystanku autobusowym ot, tak. Początkowo rozmowa, jak zwykle w takich przypadkach, toczyła się po angielsku, dopóki nasz kierowca nie dowiedział się, że …

Francja autostopem
Świat Z pamiętnika Taty

Kiedy Dziki Zachód nie był jeszcze taki dziki… czyli Francja autostopem

Parę groszy w kieszeni, głowa pełna marzeń, perspektywa przygody… i tylko, gdzieś w kalendarzu zanotowane, żeby wrócić pierwszego września – wiadomo „kampania wrześniowa” tylko dla wybranych. Poczucie wolności i rosnących skrzydeł na plecach sprawiało, że wówczas nawet o studiach byłem gotów zapomnieć. Pełni nadziei ruszaliśmy w nieznane – na zachód. Naiwnie, ale szczerze chcieliśmy dojechać …